Kilka miesięcy z Samsungiem Galaxy NX. Nowy "klasyk" ze smartfonem za plecami

Ten artykuł ma 2 strony:

Podsumowując, należy uznać, że Samsungowi należą się brawa przede wszystkim za samą próbę stworzenia uniwersalnego narzędzia fotograficznego na miarę wymogów społeczeństwa informacyjnego i epoki mediów społecznościowych. Jednak właśnie dość długi okres użytkowania tego egzotycznego na naszym rynku urządzenia pozwolił mi stwierdzić co w tej układance, nawet dziś, kiedy sprzęty działające pod systemem Android są znacznie potężniejsze, nie zda egzaminu na dłuższą metę.

Na pewno tradycyjna forma aparatu utrudnia korzystanie z funkcji smartfonowych, przeszkadza także w edycji zdjęć. System operacyjny był również najsłabszym ogniwem jeżeli rozpatrujemy wydajność aparatu, znaczne lagi pojawiające się w nieoczekiwanych momentach, nawet w samym interfejsie fotograficznym dyskwalifikują Samsunga NX w oczach niemal każdego zaawansowanego amatora, czy tym bardziej zarobkującego na zdjęciach pasjonata. Na taką półkę wskazywała sama cena urządzenia, które zostało wycenione na absurdalnym poziomie 5999 zł… Za samo body. Później rzadko można było jednak napotkać na oferty wyprzedażowe, gdy sklepy chciały pozbyć się niepopularnego towaru, sprzedając go nawet znacznie poniżej 3000 zł.

Dlaczego w ogóle zdecydowałem się wspomnieć o tej sprzedażowej porażce jaką był Samsung Galaxy NX i to po tak długim czasie? Przede wszystkim chodzi mi o to, co do dziś pozostaje w świecie fotografii (zwłaszcza profesjonalnej) kwestią nierozwiązaną. Mówię tu o optymalnych rozwiązaniach łączności.

Niektóre lustrzanki posiadają już WiFI, to świetnie, tylko, że implementowane jest to w sposób daleki od satysfakcjonującego. Mój obecny Nikon D750 wykorzystuje aplikację Wireless Mobile Utility do przesłania zdjęć z karty pamięci do urządzenia mobilnego i jest to najbardziej nieudolny program, który okupował pamięć mojego telefonu (już dawno odinstalowany). Zdjęcia przesyłają się w większych pakietach tylko w znacznie obniżonej rozdzielczości a w pełnej tylko, gdy zdecydujemy się przesłać każde z osobna, trwa to bardzo długo, ale jeszcze dłużej zajmuje sama synchronizacja bazy zdjęć z karty pamięci w aplikacji. O tym, że najczęściej po przesłaniu 2–3 zdjęć połączenie aparatu ze smartfonem jest zrywane, chyba nawet nie muszę wspominać, aby każdy mógł stwierdzić, że Nikon raczej nie przyłożył się do wykonania aplikacji. Bezprzewodowy przesył zdjęć z aparatu na komputer jest prawie całkowitym tabu w świecie lustrzanek i oczywiście mój aparat z WiFi tego nie potrafi.

Tymczasem Samsung Galaxy NX kiedy już zrobił w końcu dobre zdjęcie, potrafił je bez problemu przesłać nie tylko do komputera bez kabli, ale także do chmury z dowolnego miejsca na ziemi, dzięki obsłudze łączności 4G.

Marzy mi się to, że kiedyś w końcu tradycyjni producenci aparatów pójdą nam na rękę i wyposażą swoje lustrzanki w coś w rodzaju przystawki cyfrowej z zamkniętym systemem, bez zbędnych aplikacji (niech to będzie chociażby i Android, czy Tizen lub WebOS), który umożliwi twarde przełączenie się pomiędzy trybami pracy sprzętu i wykorzystując osobny procesor, pamięć RAM itd., po prostu prześle zdjęcia z karty pamięci tam gdzie chcemy, tak jak nasz smartfon. A sam aparat dalej będzie równie niezawodny.

Samsung Galaxy NX

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Także w kategorii Testy:

Carl Zeiss Sonnar T* FE 55 mm f/1,8 ZA - test obiektywu Subiektywny test aparatu Leica M-P (typ 240) Canon EOS 6D kontra 7D Mark II - który aparat powinienem wybrać? Canon Powershot G7X - jak sprawdzi się duża matryca w małym kompakcie? [test] Sony A5100 - mały na zewnątrz, wielki w środku [test] Fujifilm X100T, czyli jak z dobrego zrobić jeszcze lepsze [test] Fujifilm X100T - zdjęcia testowe z Budapesztu oraz naszego studia Panasonic Lumix GM5 – miniaturyzacja bez kompromisów [test] Canon EOS 7D Mark II - test funkcji wideo Ring flash w wersji light - test nakładki RoundFlash Canon EOS 7D Mark II - szybki, wytrzymały i bez konkurencji [test] iPhone 6 - świetny aparat ze sprytnie ukrytymi wadami [test] Olympus Stylus TOUGH TG-3 – trzecie życie twardziela [test] Fujifilm X30 - retro i premium jeszcze lepiej połączone [test] Panasonic Lumix LX100 - wszystko, czego potrzebujesz od aparatu kompaktowego [test] One by Wacom - jak sprawuje się tani tablet z Biedronki [pierwsze wrażenia] Nikon D750 - współczesna lustrzanka pełną klatką [test] Olympus PEN E-PL7 - godny kontynuator serii [test] Olympus M. Zuiko Digital 40-150 mm PRO - pierwsze wrażenia Sony A7S - postrach ciemności i mistrz kinematografii [test] Fujifilm X100T – 7 ważnych zmian, które mogliście przeoczyć Zeiss Otus 85mm f/1.4 - zdjęcia przykładowe Sony A5100 - pierwsze wrażenia i zdjęcia przykładowe Fujifilm X-T1 Graphite Silver. Czy ma coś więcej, niż nowy kolor obudowy?

Popularne w tym tygodniu:

Impossible I-1 – czy współczesny Polaroid jest chociaż zbliżony do oryginałów? [test] 2 miesiące z Fujifilm X100F. Zabrałem go do Chin i pokochałem [test] Voigtländer 40 mm F 2,8 Heliar - zadziwiający obiektyw! Laptop dla fotografa - jak sprawdzi się Microsoft Surface Pro 4? WD My Passport SSD - 256 GB pamięci na 41-gramowym dysku [test]